Antyutopia Witkacego

Wydane po raz pierwszy w 1930 r. Nienasycenie uchodzi za najlepszą powieść Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego). Zwłaszcza dziś docenia się jej przesłanie i niepokojący obraz przyszłości społeczeństw zachodniego świata. Nakreślona przez pisarza wizja Europy, opanowanej przez komunizm, w dużym stopniu okazała się prorocza.

Hrabia Zypcio i chińska inwazja

Bohaterem powieści jest hrabia o dość absurdalnym nazwisku – Genezyp Kapen de Vahaz, nazywany Zypciem. Poznajemy go, gdy jest jeszcze bardzo młody, dopiero wkracza w dojrzałość. Razem z nim pokonujemy kolejne etapy wtajemniczenia w dorosłe życie, a przy okazji odkrywamy świat, w jakim żyje. Jest on co najmniej tak samo absurdalny, jak nazwisko Zypcia. Ów świat przyszłości Polski i Europy to u Witkacego wstęp do ich całkowitej zagłady. Kataklizm nadchodzi wraz z inwazją Chińczyków, którzy już zajęli kontrrewolucyjną Rosję, a teraz szykują się na podbój naszego kraju i całego kontynentu. Przyszłość wygląda ponuro, zażywszy na stan ducha polskiego społeczeństwa. Odmalowany w powieści naród jest bowiem słaby i bierny, pospolity i dekadencki, pogrążony w marazmie. Ratunek widzi w osobie Wielkiego Wodza, ale człowiek, który do tego miana aspiruje, nie ma w sobie nic z wielkości. Bo czy może nim być złożony z samych kompleksów kwatermistrz Kocmołuchowicz, który prze do władzy tylko po to, by podbudować swoje ego i być zauważonym przez świat?

A tymczasem ów świat stacza się w przepaść. Do granic zbliżają się Chińczycy, wyposażeni w specjalne pastylki Murti Binga, opracowane w naukowych laboratoriach. Z ich pomocą stworzą nowych ludzi – identycznych, całkowicie uległych, bez śladu buntu. Ludzi, którymi niezwykle łatwo będzie rządzić…

Upadek świata kultury masowej

Nienasycenie to antyutopijna fantazja, w której katastrofizm Witkacego powędrował na absolutne wyżyny. W formie groteski autor zamknął nihilistyczną wizję cywilizacji, zmierzającej do upadku, dając przenikliwą diagnozę tego zjawiska. Przyczyną kresu naszego świata będzie zdaniem Witkacego kompletne wyczerpanie kultury, zmierzch indywidualizmu, dominacja masowych trendów, które zmieniają jednostki w tępą masę, w puste marionetki, ograniczone do myślenia o wygodnej egzystencji. W takiej rzeczywistości ludzkiemu życiu brak wielkości, tajemnicy, pierwotnego blasku. I nawet ci, którzy tęsknią za wielkimi przeżyciami, koniec końców szukają ich w walce o władzę, która przynosi groteskowy dreszcz satysfakcji. Nasycona znaczeniami powieść Witkacego to wciąż lektura świeża, pełna trafnych diagnoz współczesności. Nic dziwnego, że powszechnie uznawana jest za jedną z najbardziej interesujących powieści XX wieku.

People obraz autorstwa freepik - www.freepik.com

Kasztanowy ludzik – idealny kryminał na jesień

Scenarzysta w objęciach prozy

Kasztanowy ludzik to debiut książkowy Sorena Sveistrupa (https://www.taniaksiazka.pl/kasztanowy-ludzik-sveistrup-soren-p-1293047.html) – scenarzysty znanego serialu “The killers”. Premiera wyjątkowej powieści grozy miała miejsce drugiego października tego roku i od momentu, w którym pojawiła się na półkach księgarni, niezmiennie podbija serca czytelników na całym świecie. Precyzyjnie skonstruowana fabuła, wartka akcja i krwawe detale skomplikowanego śledztwa sprawiają, że od historii nie sposób się oderwać przed poznaniem zakończenia.

Szaleństwo czy misja?

Czytelnik błyskawicznie zostaje wciągnięty w wir tragicznych wydarzeń, jakie wstrząsają Kopenhagą – tajemniczy morderca okalecza i zabija kolejne ofiary, na miejscach zbrodni pozostawiając jedynie ręcznie wykonane kasztanowe ludziki. Detektywi Thulin i Hess ruszają tropem psychopaty, szybko dostrzegając powiązania pomiędzy trwającym śledztwem a nierozwiązaną sprawą sprzed roku. Co łączy brutalne morderstwa z porwaniem córki pani minister, której ciała nigdy nie udało się odnaleźć? Jakie motywy kierują zabójcą? I ile jeszcze zbezczeszczonych zwłok, obserwowanych przez milczące kasztanowe figurki, odnajdą policjanci?

Sveistrup prowadzi oryginalną, wielowątkową opowieść, nieustannie bawiąc się z czytelnikiem, podrzucając fałszywe tropy i podważając prawdziwość faktów, które jeszcze kilkadziesiąt stron wcześniej można by uznać za pewnik. Barwnie opisane detale początkowo niezrozumiałej misji bestialskiego szaleńca, świetnie zarysowani bohaterowie pierwszoplanowi, ukrywający własne sekrety z przeszłości i mrożący krew w żyłach wyścig z czasem niewątpliwie stanowią atuty fabularne tego niezwykłego tytułu.

W labiryncie perspektyw

Już za pośrednictwem produkcji “The killers” Soren Sveistrup dowiódł, że z ogromną łatwością potrafi łączyć rozmaite wątki, przeplatając ze sobą prywatne historie detektywów, pogrążonej w żałobie rodziny oraz kolejnych podejrzanych. W “Kasztanowym ludziku” czerpie pełnymi garściami z zasobów swojego talentu, tworząc niejednoznaczną, wielowymiarową powieść, która z pewnością oczaruje każdego wielbiciela gatunku. Dodatkowym walorem skandynawskiego kryminału jest jego zakończenie – zaskakujący, nieoczywisty finał Sveistrupa nie rozczaruje nawet najbardziej wybrednego amatora tajemnic, a rozwiązania, jakie zaprezentuje, pozostaną w myślach na długo po odłożeniu książki na półkę.

Nie sposób nie docenić szczegółowej konstrukcji mrocznej intrygi, zawiłej zagadki kryminalnej i nieoczekiwanych zwrotów akcji – miłośnicy lektur z dreszczykiem bez wątpienia odnajdą w tym wyjątkowym debiucie coś dla siebie, o ile tylko pozwolą się porwać tej doskonałej czytelniczej propozycji na jesień. Uwaga – po przeczytaniu już nigdy nie spojrzysz na laleczki z kasztanów tak samo

Coffee obraz autorstwa pressfoto - www.freepik.com

Naznaczone

Na ogół były samotne i totalnie niezrozumiane. Niezwykły dar często skazywał je na odrzucenie, rodził dystans otoczenia, budził nieufność, nawet wśród ludzi wierzących. Bo niełatwo zaakceptować kogoś, kto opowiada o osobistych kontaktach z Bogiem. Ich doświadczenia przywołuje Ewa Czaczkowska w książce Mistyczki. Historie kobiet wybranych.

Cztery niezwykłe biografie

Bohaterkami książki są cztery współczesne polskie mistyczki: Wanda Boniszewska, Alicja Lenczewska, Wanda Malczewska i Maria Franciszka Kozłowska. Wszystkie prowadziły proste, skromne życie, w którym jednak doświadczały zupełnie niezwykłych zdarzeń. Miały objawienia i wizje, ich ciało czasem znaczyły stygmaty, a one same mówiły o bezpośrednim doświadczeniu obecności Boga.

Pierwsza z nich to Wanda Broniszewska, zakonnica Zgromadzenia Sióstr od Aniołów w Wilnie, stygmatyczka, obdarzona darem proroctwa i uzdrawiania. Kompletnie nierozumiana w zakonie, zapłaciła wysoką cenę za swoją inność. Sześć lat spędziła w sowieckim łagrze we wschodniej Syberii i dopiero w czasie odwilży po śmierci Stalina pozwolono jej wrócić do Polski. Druga z opisanych w książce kobiet to Alicja Lenczewska, szczecińska nauczycielka. Była pięćdziesięciolatką, gdy przeżyła nawrócenie. Zmarła całkiem niedawno, w 2012 r., zostawiając zapiski swoich rozmów z Jezusem (“Świadectwo. Dziennik duchowy” i “Słowo pouczenia”). Trzecia z mistyczek to Wanda Malczewska, ciotka wybitnego malarza Jacka Malczewskiego. Ona z kolei zasłynęła proroctwem, które już się spełniło. Pod koniec XIX wieku miała wizję odrodzenia Polski, a szczegóły tego objawienia są dość dokładnym opisem bitwy warszawskiej z 1920 r., nazywanej cudem nad Wisłą. Ostatnią bohaterką książki Czaczkowskiej jest mistyczka wyklęta, bo tak można nazwać Marię Franciszkę Kozłowską, zakonnicę ze zgromadzenia franciszkanek. Swoje objawienia przypłaciła imienną klątwą, nałożoną przez papieża. Nie wyrzekła się ich jednak, zakładając wspólnotę mariawitów.

Niewygodny temat

Autorka książki Ewa Czaczkowska mówi, że mistycy często stanowią problem dla Kościoła, który z niezwykłą ostrożnością podchodzi się do tego typu zjawisk. To jednak cały temat czyni jeszcze ciekawszym. Czaczkowska znana jest z licznych publikacji na temat religii i ludzi Kościoła. Jest historyczką i publicystką z dużym doświadczeniem, autorką kilku książek, w tym bestsellerowej opowieści o życiu św. Faustyny i biografii ks. Jerzego Popiełuszki. Tym razem zdecydowała się napisać o mistyczkach. Jak mówi, spośród licznych kobiet opowiadających o swoich kontaktach z Bogiem, wybrała historie, które najbardziej do niej przemawiały. Wszystkie z jej bohaterek miały potrzebę i odwagę dzielenia się swymi doświadczeniami, choć najczęściej odpowiedzią otoczenia była wrogość. Objawienia tylko jednej z nich, Wandy Malczewskiej, zostały oficjalnie uznane przez Kościół.

Book obraz autorstwa pressfoto - www.freepik.com